Robert & Oskar. Łyk Serdeczności. Rozdział 9

Kilka miesięcy temu, zanim jeszcze wirus na dobre rozpanoszył się po swiecie, miałem okazje prowadzić warsztaty wspierające seniorów w obsłudze urządzeń mobilnych. W trakcie indywidualnych konsultacji odbyłem niezwykle wzruszającą rozmowę z jedną z uczestniczek. Kiedy dowiedziała się o moim wolontariacie z Oskarem opowiedziała mi swoja historię o tym, jak kilkanaście lat wcześniej wraz z mężem bardzo chcieli w konkretny sposób pomóc dzieciakom z domu dziecka. Postanowili, że na Święta Bożego Narodzenia zaproszą do siebie jednego z wychowanków pobliskiej placówki, żeby podzielić się dobrem i dać mu namiastkę domu w tym wyjątkowym czasie. Przygotowali się tak jak potrafili najlepiej i włożyli wiele wysiłku w to, żeby ich gość poczuł się swobodnie i bezpiecznie. Święta minęły szybko i przyszedł czas powrotu do codzienności a dla ich gościa oznaczało to nic innego jak powrót do domu dziecka. Ten moment okazał się być zbyt trudny dla wszystkich. Słuchając tej historii widziałem łzy w oczach kobiety, która po tylu latach nadal z poczuciem ogromnej odpowiedzialności mówiła o tym, że dopiero kiedy ten mały człowiek musiał wrócić do swojego dawnego życia dotarło do niej, że być może swoją decyzją sprawiła mu więcej bólu i smutku niż radości. Powiedziała wtedy, że zrozumiała, że rodziny nie można komuś podarować na chwilę, na kilka dni.

Jedną z fundamentalnych zasad naszych działań, jak zawsze podkreślała Paulina Wójtowicz – prezes Fundacji Hearty jest mądre pomaganie. Dlatego tak ważne jest dla nas odpowiednie przygotowanie wolontariuszy i mentorów do pracy z dziećmi. Stąd też starania aby każdy kto chce z nami współpracować otrzymał wartościową wiedzę oraz wsparcie innych, bardziej doświadczonych osób. Nasze działania oparte na Porozumieniu bez Przemocy skupiają się na uważnym docieraniu do potrzeb naszych podopiecznych i dawaniu wsparcia bez krytycznego oceniania. Chciałbym, żebyście pamiętali o tym, że w Fundacji Hearty działa wiele osób, które nie są widoczne ale ich praca jest bardzo cenna bo dzięki niej dzieje się tak wiele dobra.

Dobrze jest uczyć się od innych, mądrzejszych od nas osób dlatego pozwolę sobie na koniec zacytować prof. Bogdana de Barbaro bo mam poczucie, że te słowa znajdują się w samym sercu naszej “Serdecznej Fundacji”:

“Moc przeżyć wczesno-dziecięcych jest przemożna. Dlatego psychoterapeuci uważają, że sama wiedza o tym, co się stało, nie wystarczy. Potrzebne jest jeszcze tak zwane korektywne doświadczenie emocjonalne. Trzeba w życiu dorosłym zaznać, doświadczać tego, że może być inaczej – że można być z kimś blisko i że ten ktoś nie odejdzie, nie wyszydzi, nie zlekceważy. I zdarza się, że ktoś, kto w dzieciństwie zaznał głodu bliskości, wnosi ten głód do dorosłych relacji, ale znajduje kogoś, kto daje mu cierpliwą, głęboką bliskość, taką, która pozwala zabliźnić rany z dzieciństwa, i osłabia ten stary lęk.”