Robert & Oskar. Łyk Serdeczności. Rozdział 15

Jeżeli słyszeliście już kiedyś o Fundacji Hearty to z dużym prawdopodobieństwem natknęliście się też na takie stwierdzenie, że jednym z filarów naszej działalności jest budowanie społeczności Serdecznych Mentorów. Jest to rzecz ogromnie ważna, ponieważ dzięki takiej grupie osób o różnych kompetencjach i doświadczeniach możemy tworzyć prawdziwą sieć wsparcia. Ta różnorodność pozwala nam na coraz bardziej skuteczne sposoby działania i realizowania naszych projektów, których celem zawsze jest wspieranie dzieciaków z domów dziecka oraz tych z mniejszych miejscowości. Z drugiej strony jest to również coraz szersza przestrzeń dająca możliwości zaangażowania się nowym wolontariuszom. Są wśród nas takie osoby, które chcą dzielić się wiedzą i doświadczeniem zdobytym w swoim zawodzie, ale są też tacy, którzy pomagają fizycznie przy organizowanych warsztatach. Są z nami programiści, fotografowie, managerowie, przedsiębiorcy, artyści profesjonalni i artyści amatorzy, są tacy którzy sami mają własne rodziny oraz ci, którzy rodzin nie mają. Największą wartością jest chęć podzielenia się tym, co można dać. Jedni dzielą się wiedzą, inni oferują swój czas a jeszcze inni wspierają nas finansowo a dzięki temu wszystkiemu ta sieć wsparcia działa coraz lepiej.

W trakcie spotkań z ludźmi, którzy są zainteresowani wolontariatem pojawiają się różnego rodzaju wątpliwości lub obawy i dlatego chcemy zrobić jak najwięcej aby edukować także naszych wolontariuszy – “Edukacja Przyszłości” to jedno z naszych sztandarowych haseł. Wierzymy mocno w to, że wiedza to potężna siła pozwalająca zmieniać rzeczywistość.

Czasami spotykamy się z przeświadczeniem, że do tego aby zostać wolontariuszem w domu dziecka potrzebne są jakieś nadzwyczajne umiejętności czy wręcz supermoce. Doświadczenie podpowiada mi, że tymi “supermocami”, które działają najsilniej są: słuchanie ze zrozumieniem, oferowanie własnego czasu i uwagi dla innej osoby, szczerość, zaufanie. To samo doświadczenie podpowiada mi też, że wszystkie te “supermoce” są naprawdę zaraźliwe a dzieciaki poprzez obserwację i naśladowanie same zaczynają uczyć się jak można je wykorzystać we własnym życiu.

Pod koniec ubiegłego roku wolontariusze z jednej ze współpracujących z nami firm wpadli na pomysł, aby każde dziecko dostało osobisty list napisany odręcznie i adresowany wyłącznie do niego. Postanowiliśmy więc zapytać dzieci o ich marzenia i tęsknoty i byliśmy głęboko poruszeni szczerością ich odpowiedzi. Wszystkie te informacje zebraliśmy i anonimowo wysłaliśmy do wolontariuszy, którzy następnie w odpowiedzi na nie przygotowali swoje osobiste listy. W trakcie odwiedzin w jednej z placówek, gdzie wręczyliśmy je dzieciakom zostałem poproszony o pomoc w odczytaniu jednego z listów (ze względu na trudności w odszyfrowaniu odręcznego pisma). Na początku odmówiłem tłumacząc, że to prywatna korespondencja ale po kilku prośbach ostatecznie zgodziłem się. Historia była niezwykle osobista i opisywała trudne życiowe doświadczenia i zmagania jakie przeszła sama wolontariuszka lecz jednocześnie była optymistyczna i pełna nadziei. Adresatka wysłuchała wszystkiego z uwagą i w milczeniu. Na koniec powiedziała: “Naprawdę nie mogłam dostać nic lepszego niż ten list”. Okazuje się, że dzielenie się swoimi doświadczeniami nawet tymi bardzo trudnymi jest także jedną z “supermocy”.